21 grudnia 2014

Kwiatowy chainmaille

Długo powstawała kolejna bransoletka z ogniwek. Wiele razy kółeczek szukałem pod biurkiem. Słowa jakich używałem pominę, ponieważ wstyd się przyznawać. Ale zakończyłem. Chainmaille nr 3 - bransoletka kwiatowa została ukończona. Mimo wszystko bardzo podoba mi się ten motyw.





9 grudnia 2014

Świątecznie i mediowo

Moja kolejna inspiracja na blogu Studia 75 to zarazem ostatnia kartka świąteczna w tym roku... w każdym bądź razie taką mam nadzieję. :)
Postanowiłem w końcu spróbować zrobić nieco zmediowaną kartkę. W głowie założenie było nieco inne, ale jak to zazwyczaj bywa, wyszło zupełnie inaczej. Jednak efekt końcowy uważam za zadowalający. :)

Ze względu na pogodę postanowiłem też nieco poćwiczyć fotki z doświetlaniem. Jak na uzycie jednej lampki nocnej to myślę, że wyszło nie najgorzej. Jarzeniówka o długości światła dziennego chyba dała radę. Jakby tak postawić dwie... ale to temat na przyszłość. ;)

Ale nie będę dłużej się rozpisywał... oto kartka.




8 grudnia 2014

Uczę się nadal

Po raz drugi podszedłem do stworzenia bransoletki chainmaille. Tym razem wg zestawu na naukę bransoletki bizantyjskiej. Zestaw oczywiście ze sklepu Jolinka.pl. Dzięki przejrzystemu tutorialowi robi się łatwo i przyjemnie. A efekt nauki wygląda tak:



7 grudnia 2014

Tkanie po raz pierwszy

W końcu udało mi się wykończyć bransoletkę, którą utkałem na krośnie. Widzę swoje błędy i wiem, że na przyszłość muszę mniej siły używać przy ściąganiu nici i koralików. Ale jakby nie było to pierwsza bransoletka za mną. :)


6 grudnia 2014

Zimowa chatka

Czas na kolejne wyzwanie w Studio 75. W tym miesiącu robimy coś innego niż kartki, a dokładniej coś do ozdoby. Postanowiłem wziąć się w końcu za ozdobienie domku dla ptaków z Wycinanki.
Papiery to oczywiście "Zimowy poranek". 

Z dodatkami moja praca wygląda tak.



29 listopada 2014

Przyjemne tworzenie

Czasami przychodzi dzień kiedy trzeba coś zrobić. U mnie byłob tak gdy tylko zobaczyłem mapkę na forum Flying Unicorn. Praca musiała powstać do tego stopnia, że pierwszego dnia walczyłem ponad 2 godziny z maszyną i popsułem pierwszą bazę. Jednak późnym wieczorem ostatecznie skończyłem tą część pracy.
Następny dzień to była czysta przyjemność, czyli szał układania i klejenia. I to robiło sie praktycznie samo :) A efekt? Oto co mi wyszło.



Zaglądają do mnie